Jak przygotować instalację gazową przed sezonem grzewczym? Kanał YouTube Propan Guru
Aktualności
Wróć do listy
03.11.2026

Dlaczego brakuje gazu do suszarni i rosną ceny? Przyczyny problemów jesieni 2026

Naziemny zbiornik na gaz płynny LPG Romgaz przy domu

Zapas gazu na dwa–trzy dni wygląda wystarczająco, kiedy kolejne dostawy przyjeżdżają bez opóźnień. Wystarczy jednak, że dostawa się przesunie, żeby zabrakło paliwa. Wtedy wychodzi na jaw, jak niewielki margines bezpieczeństwa zostawiliśmy sobie przy planowaniu zaopatrzenia.

Właśnie z taką sytuacją mierzy się teraz część gospodarstw. Gaz jest trudno dostępny, a jego ceny wzrosły o prawie 50% w porównaniu z wrześniem. Dlaczego? Żeby to wyjaśnić, trzeba prześledzić drogę propanu od importu do zbiornika przy suszarni.

Z mojej perspektywy nałożyły się cztery problemy: ograniczenia infrastruktury, małe zapasy przy gospodarstwach, brak kontraktów zabezpieczających dostawy oraz sytuacja geopolityczna. Każdy z nich ma znaczenie dla tego, czy gaz dotrze na czas i ile będzie kosztował.

Spis treści

Pełne magazyny? Tak, ale innego gazu

Widziałem grafiki, na których politycy chwalili się niemal stuprocentowym zapełnieniem magazynów gazu w Polsce. Rozumiem więc pytanie rolnika: skoro magazyny są pełne, to dlaczego nie mogę dostać paliwa do suszarni?

Tamte informacje dotyczyły jednak gazu ziemnego. W suszarniach, o których tutaj mówimy, wykorzystuje się propan, czyli gaz płynny. Ma on odrębny system dostaw i magazynowania.

Pełne magazyny gazu ziemnego nie oznaczają, że na terminalu czeka propan gotowy do załadunku. Dostępność tych paliw zależy od innej infrastruktury.

Obrót gazem płynnym i kluczowa infrastruktura do jego obsługi pozostają w rękach prywatnych firm. Żeby zrozumieć obecny problem, trzeba przyjrzeć się możliwościom sprowadzenia, przechowania i wydania produktu. Sam komunikat o krajowych zapasach gazu ziemnego nic nam o tych możliwościach nie mówi.

Dlaczego porty i magazyny nie nadążają za zapotrzebowaniem?

W okresie intensywnego suszenia potrzeba około 2–3 tys. ton gazu na dobę. To praktycznie maksymalna przepustowość infrastruktury obsługującej ten popyt. Kiedy dostawy przychodzą zgodnie z planem, magazyny są uzupełniane, a kolejne cysterny wyjeżdżają do gospodarstw. Margines na zakłócenia pozostaje jednak bardzo mały.

Do ograniczeń infrastruktury doszły sztormy i trudne warunki pogodowe. Suszarnie nadal pracowały i zużywały paliwo, ale uzupełnianie dostaw nie nadążało za zużyciem. Magazyny szybko się opróżniły. W takiej sytuacji nawet dostępna cysterna i kierowca nie rozwiązują problemu, bo najpierw trzeba mieć gaz, który można załadować.

Znaczenie ma zarówno ilość produktu, którą da się przechować, jak i tempo jego przyjmowania oraz wydawania. Jeżeli cały system pracuje blisko granicy możliwości, opóźnienie dostawy bardzo szybko odbija się na odbiorcach.

Ważna jest też zmiana sposobu zaopatrywania polskiego rynku. Same magazyny nie zmniejszyły się istotnie w ostatnich latach, ale utraciliśmy dodatkowy bufor, który wcześniej istniał przy wschodniej granicy.

Kiedy sprowadzaliśmy LPG z Rosji, po stronie rosyjskiej i białoruskiej stały wagony z gazem. Szacuje się, że w gotowości znajdowało się tam około 30 tys. ton produktu. Był to w praktyce magazyn na torach. Przy większym poborze można było wprowadzać kolejne pełne wagony na polską stronę i kierować gaz do odbiorców.

Dzisiaj tego zaplecza nie mamy. Polegamy na przepustowości portów, magazynach portowych i magazynach prywatnych firm. Utrata dawnego bufora sprawia, że zakłócenia dostaw trudniej zamortyzować.

Dlatego oczekiwanie, że sam apel do ministra natychmiast rozwiąże problem, rozmija się z jego przyczynami. Nie przyspieszy rozładunku statku ani nie zwiększy możliwości terminalu.

Zapas na dwa-trzy dni przy suszarni zwiększa ryzyko przestoju

Kolejny słaby punkt widzę w gospodarstwach. Wśród swoich klientów na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy mają gaz na więcej niż trzy dni pracy. Wiele instalacji zapewnia zapas na zaledwie dwa–trzy dni suszenia.

Przy regularnych dostawach można długo nie odczuwać tego ograniczenia. Problem pojawia się wtedy, gdy transport trzeba przesunąć. Dochodzi weekend połączony ze świętem, na przykład Wszystkich Świętych lub 11 listopada, i zapas może skończyć się przed kolejną dostawą.

Rozumiem oszczędności przy budowie instalacji. Każdy dodatkowy zbiornik kosztuje, a wydatków przy suszarni jest dużo. Trzeba jednak uwzględnić konsekwencje: mały magazyn oznacza konieczność bardzo częstego uzupełniania paliwa i niewielką tolerancję na przesunięcia terminów.

Przy paszach dla zwierząt czy innych ważnych surowcach planujecie zapasy z wyprzedzeniem. Gaz również wymaga takiego podejścia, bo od niego zależy możliwość dalszego suszenia.

Mały zapas przy suszarni nie powoduje problemów z importem. Sprawia jednak, że opóźnienie dostawy szybko staje się przestojem w gospodarstwie. Gdy niewielką rezerwę mają zarówno dostawcy, jak i suszarnie, w całym łańcuchu brakuje czasu na reakcję.

Dlaczego deklaracja zakupu nie zabezpiecza dostawy gazu?

Przez poprzednie lata gazu zazwyczaj było dużo. Rolnicy deklarowali swoim dostawcom, ile paliwa będą potrzebować. Część robiła to u kilku firm jednocześnie, ale niewielu odbiorców chciało zawierać kontrakty.

Dopóki produkt był łatwo dostępny, można było zostawiać decyzję na później i porównywać kolejne oferty. Przy ograniczonej podaży ten sposób kupowania przestaje dawać bezpieczeństwo.

Samo zgłoszenie zapotrzebowania nie jest zobowiązaniem do odbioru gazu. Nie zastępuje też umowy zabezpieczającej dostawy określonej ilości. Klienci, którzy zawarli z nami kontrakty, dzisiaj mają gaz. Pozostali muszą szukać dostępnego produktu w trudnych warunkach rynkowych.

Często kontrakt kojarzy się wyłącznie ze stałą ceną. Tymczasem mówię o dwóch różnych kwestiach: ustaleniu ceny paliwa oraz zabezpieczeniu jego dostaw. Warto wiedzieć, co dokładnie zostało uzgodnione z dostawcą.

W rolnictwie kontraktowanie sprzedaży lub zakupu kukurydzy jest dobrze znane. Zakup gazu, od którego zależy możliwość jej wysuszenia, znacznie częściej pozostaje decyzją podejmowaną na bieżąco. Obecny sezon pokazuje konsekwencje takiego podejścia.

Jak sytuacja międzynarodowa wpływa na dostępność i ceny propanu?

Do krajowych ograniczeń dochodzi sytuacja na światowym rynku. Dzisiaj propan płynie do Polski wyłącznie z Ameryki, ale o ten sam surowiec konkurują także inni odbiorcy.

Indie, Pakistan i inne rynki, których możliwości zaopatrzenia ograniczyła sytuacja na Bliskim Wschodzie, również kupują amerykański gaz. Konkurencja o dostępny produkt rośnie, a wraz z nią jego cena.

Drożeje również fracht. Liczba statków jest ograniczona, a każdy rejs wymaga czasu. Nawet gdy pojawi się dodatkowa partia surowca, trzeba jeszcze zapewnić transport, dopłynąć do portu i przeprowadzić rozładunek.

W efekcie do Polski trafia mniej gazu, a jego sprowadzenie kosztuje więcej. Nie da się szybko uzupełnić braków samym zwiększeniem liczby zamówień.

To wszystko dzieje się w momencie dużego zapotrzebowania ze strony suszarni. Globalna konkurencja o produkt nakłada się na ograniczenia portów i magazynów, a niewielkie zapasy przy gospodarstwach przyspieszają moment, w którym problem staje się odczuwalny.

Jak długo mogą potrwać problemy i co zmienić przed kolejnym sezonem?

Na dziś, 3 listopada 2026 r., oceniam, że przez najbliższe trzy-cztery tygodnie sytuacja pozostanie bardzo niestabilna. Trudno będzie szybko odwrócić to, co już się wydarzyło. Dostawy potrzebują czasu, a możliwości infrastruktury są ograniczone.

Wnioski na przyszłość dotyczą przede wszystkim zapasu paliwa i sposobu zabezpieczenia zakupów. Moja rekomendacja to magazyn pozwalający na co najmniej sześć–osiem dni intensywnej pracy suszarni. Przy planowaniu instalacji zbiornikowej dla gospodarstwa punktem wyjścia powinno być rzeczywiste zużycie gazu w sezonie.

Większy zapas daje czas na przełożenie dostawy. Zmniejsza też wrażliwość na skoki cenowe, bo pozwala swobodniej wybierać moment zakupu. Gdy paliwo kończy się następnego dnia, możliwości negocjacji są niewielkie.

Drugim krokiem jest kontraktowanie konkretnych ilości gazu. Nie trzeba zabezpieczać w ten sposób całego sezonowego zapotrzebowania. Można objąć kontraktem jego część, a pozostałe ilości kupować na bieżąco. Istotne jest rozróżnienie, czy uzgodnienia dotyczą stałej ceny, dostaw, czy obu tych elementów.

Przy podejmowaniu decyzji warto uwzględnić rachunek opłacalności suszenia kukurydzy i znaczenie ciągłości pracy. Cena litra paliwa to jeden z elementów tego rachunku.

Dla właściciela suszarni możliwość wysuszenia zbiorów bez przerw może być warta więcej niż oszczędność wynegocjowana przy zakupie gazu.

Chcesz sprawdzić, jak cena paliwa przekłada się na koszty w Twoim gospodarstwie? Skorzystaj z kalkulatora kosztów suszenia kukurydzy na LPG. Oszacuj koszt suszenia i uwzględnij go przy planowaniu zakupów gazu na kolejny sezon.

Tomasz Szultka – członek zarządu rodzinnej firmy Romgaz i twórca projektu edukacyjnego Propan Guru. Na co dzień zajmuje się rynkiem LPG, inwestycjami gazowymi oraz doradztwem dla gospodarstw rolnych i firm.

Przepłacasz? Wyceń koszty ogrzewania w Twojej firmie.

Darmowa konsultacja

Zobacz także

Zobacz wszystkie
ROMGAZ
(59) 833 10 27